Travellerspoint Blogi z podróży

Szafranowe Taliuine

czyli o piekielnym upale krotka notka


Zobacz 2012 Maroko SebKa's na mapie.

Witamy goraco

nqprawde naprawde goraco... Ale krotko i po kolei.

SIDI IFNI cd.

W Sidi Ifni zostalismy jeszcze jeden dzien ... cudne wakacyjne klimaty i ten chlod. Okazalo sie: ze mielismy nosa. Ostatniego dnia pobytu krecilismy sie wokol dawnego hiszpanskiego kosciola (teraz miesci sie tu sad) i przemily Pan wposcil nas do srodka i oporowadzil po Nim. SUPER!

MARO4404.jpg

A w sidi ifni czulismy sie tak

MARO4309.jpg

MARO4411.jpg

TAROUDANT

Z Sidi Ifni pojechqlismy znow do Taroudant... Spedzilmismy tu juz tylko jeden wiecwor. Zaniar byl jeden - kupic Kasi buty i ksiazke. I to tak zeby sie nie zrujnowac... Obie misje wykonane.

MARO4420.jpg

TALIUINE

I ruszylizmy do miastra w ktorym mialo byc duzo a bylo tylko goraco...
Mielismy tam zobaczyc jak sie zzbiera i przetwarza szafran oraz argan. Na ,iejscu okazalo sie ze arganowe manufaktury sa za daleko na nasze mozliwosci a szafranowe.... chyba si epochowaly przede nqmi. TAk czy siak zobaczylismy tylko paree zdjec i produkt finalny... Nie to co jedwab i herbata w Laosie - tam nq prawde duzo zwiedzilismy i sie nquczylismy. Tu przewodnik LP klamal i podpatrzec czy nauczc niczego sie nie dalo...

Oprocxz tego zobaczylismy z bliska nasza pierwsza Kasbe - zamek arabski. To byl mily akcent...

MARO4477.jpg

Ale i tak gwiazda wyjazdu jest temperatura. W dzien 46 stopni w nocy spada do upojnych (w cudzyslowie) peznie 28. Zyc sie nie da. Od 11 do 18 zgon potem proby wstania i spaceru przy tylko 40 a potem to juz duszna noc... BRR Nie narzekac na to co jest w Polsce!

Szybko sie stamtad zwinelismy i dzis jestemy juz w Ouarzazate.
Miasto odczuwalnie chlodniejsze (42) wiec siesta pewnie bedzie krotsza i bedziemy nadawac sie do zycia!

a po drodze upal i pustynia...

MARO4476.jpg


Pozdrawiamy serdecznie!
Seba i Kasia

Wysłane przez SebKa 06:49 Kategoria Maroko Tagged blog sebka maroko Komentarze (1)

Sidi Ifni

czyli jak na poludniu Maroka moze byc zimno

semi-overcast 23 °C
Zobacz 2012 Maroko SebKa's na mapie.

Hej

Jak wiecie pewnie jestesmy w Sidi Ifni. Miejscowosc na poludnie od turystycznego Agadiru. W swej naiwnosci myslelismy ze sobie troche poleniuchujemy w pelnym sloncu a tu klops. Towarzysza nam chmury i niska (jak na Maroko) temperatura. Ale w suymie jest przyjemnie na tyle ze znow przedluzylismy sobie pobyt.

Sidi Ifni to perelka hiszpanskosci (wg przewodnika). Miasto o (obecnej m.in. w architekturze) tradycji iberyjskiej. Mnostwo koszulek barcy i duzo zaniedbanych lub zrujnowanych budynkow hiszpanskich.

klub
MARO4168.jpg

dawny konsulat hiszpanski

MARO4167.jpg

skrzynki przy poczcie
MARO4164.jpg

Za to zadbana plaza tuz obok kempingu zacheca do odpoczynku. Jest przyjemnie chlodno; slonce czasem przebija przez chmury i znow odpoczywamy spiac do 9 i cieszac sie mozliwoscia spaceru o 13. Ciekawe czy taka pogoda to tu ewenement czy norma o tej porze roku... Sporo tu turystow marokanskich (obok nas mieszka Pan z Agadiru) malo europejskich. Generalnie jakies wyludnione to miasto! I pierwsze miejsce gdzie nas najpierw pytaja czy mowimy po hiszpansku a dopiero pozniej czy po francusku.

nasza plaza
MARO4173.jpg

Kolejny skok to juz miasto na pograniczu gor i pustyni
slynace z uprawy i produkcji arganu oraz szafranu.

Pozdrowienia
Seba i (zla) Kasia

PS. O jedzeniu
do tej pory jedlismy
oryginalny Kuskus (kasza z gotowanymi warzywami i czasem fragmentami miesa);
Taijin (w wersji wege i normalbnej z kurczakiem)
kanapki (rozne m.in. z oryginalnymi kielbaskami z baraniny)
zupe (nie wiadomo co z zoltkiem; scietym bialkiem i warzywami)
rybki smazone
roti z miodem na sniadanie

PS2 SMSy dochodza wybiorczo (od Was nic nie mamy ;( ) ale generalnie dochodza

Wysłane przez SebKa 04:14 Kategoria Maroko Tagged blog sebka maroko Komentarze (2)

Taroudannt


Zobacz 2012 Maroko SebKa's na mapie.

Witamy

Wpisy teraz czestsze = nadrabiamy gory. Chcielisy tylko napisac ze mamy sie dobrze i miasto Tarudannt jest the best! Spedwilismy w nim wiecej dni nz planowalismy glownie za sprawa swietnego nie nachalnego klimatu. Wreszcioe bez naciagactwa!

Dojechalismy tam polstopem pol zbiorowa taksowkami w ktorych poza kierowca mniej lub bardziej swobodnie miesci sie 6 osob.

MARO3999.jpg

Znalezlismy tam ciekawy tani acz glosny nocleg swoja sniadaniowa knajpke swoj zacieniony pqrk swoja obiadodajnie (3 zl wa mega kanapke z frytkami) i w ogole cud miod. NO I TRTAFILISMY NA KSIAZKI! Dzis rano ruszylismy nad ocean i na razie podoba nam sie tu duzo mniej. Niby Sidi Ifni mialo byc malym hiszpanskim miasteczkiem ale na razie brak slonca i klimatu oraz sredni kamping psuja nam nastroje. Moze jutro bedzie lepiej lub wybywamy stad!

MARO4113.jpg

MARO4111.jpg

Pozdraiamy;
Seba I Kasia

w naszym magicznym parku
MARO4057.jpg

Wysłane przez SebKa 09:41 Kategoria Maroko Tagged blog sebka maroko Komentarze (0)

2 tygodnie pozniej czyli po trekkingu w Atlasie Wysokim

i po zdobyciu Jebel Toubkal oczywiscie


Zobacz 2012 Maroko SebKa's na mapie.

Witajcie

Szybko odpowiadajac na pytania: tak bylismy w gorach; nie nie da sie tu pisac z polskimi znakami a ciezko sie pisze z jakimikolwiek znakami przez klawiatury AZERTY

A co u nas

Duzo sie dzialo. Spedzilismy niemal caly ten czas w gorach. Spotkalo nas tu duzo przyjemnosci ze strony tubylcow a samo chodzenie po gorach czesto bylo ciezkie. Tu nie chodzi sie grania tylko 1200m w gore i tego samego dnia z 900 w dol i tak co dzien. Ale po kolei...

Najpierw przywitalo nas turystkowo czyli miasto Seti Fatima. Tak okrponie turystyczne ze nawet nie damy tu jego zdjecia. Ruszylismy zatem w gory wg przewodnika latwa trasa wzdluz drogi. Spotkalo nas wtedy pieklo. Goraco bez cienia pod gore. Do tego krajobraz zrobil sie istnie marsjanski

MARO3421.jpg

Dopiero pozniej okazalo sie ze to geste gorace powietrze zwiastowalo burze. Ale wtedy mielismy watpliwosci czy atlas wysoki pod koniec czerwca to dobry pomysl...

Nastepnego dnia doszlismy do sympatycznego schroniska. Najedzeni i zmotywowani pogoda ktora nie byla jednak taka zla ruszylismy dalej.

MARO3464.jpg

I od tego momentu zaczela dziac sie historia.
Co dzien cos nowego i silowanie sie z gorami. Nie mamy nawet czasu i sily by to choc troche strescic.

Spalismy w roznych miejscach od schroniska przez chaty pasterzy groty czy dachy domow ludzi w wioskach

MARO3758.jpg

MARO3701.jpg

Wielokrotnie szukalismy nie tylko szlaku ale i zasiegu na przeleczach powyzej 3000 m

MARO3643.jpg

Cieszylismy sie widokami w dzien

MARO3635.jpg

i o zachodzie slonca

MARO3566.jpg

bylo goraco

MARO4022.jpg

ale czasem musielismy ubierac sie o dziwo dosc cieplo

MARO3702.jpg

Jedlismy z miejscowymi

MARO4026.jpg

ale poza tym ....podgladalismy ich prace polowe dezynfekowalismy wode i przeklinalismy na czym swiat stoi podchodzac pod niektore przelecze w upalnym niemal zenitalnym sloncu.

Im blizej szczytu bylismy tym wiecej ludzi spotykalismy a apogeum zjawiska mialo miejsce w schronisku pod Toubkalem.
Na sama gore weszlismy i z tego tez sie bardzo cieszylismy. Technicznie prosty szczyt ale najwyzszy w Afryce Polnocnej z radosci zjedlismy berberski omlet.

MARO4021.jpg
MARO3946.jpg

Wczoraj zeszlismy do Imlil i stamtad ruszylismy w strone oceanu.
Pol stopem pol zbiorowymi taksowkami. Widoki na trasie przepiekne widziane z tylu Pickupa.

MARO3992.jpg

Teraz jestemy w Tarudant
i szykujemy sie do ostatecznego skoku nad Atlantyk. Wlasciwie to sie nie szykujemy a odpoczywamy bo nam sie tu podoba. W koncu miasto bez turystycznego szumu i oszukanstwa ale z jednymi z najstarszych murow wokol medyny.

MARO4014.jpg

Widzicie niby nic a tyle pisania o wszystkim opowiemy po powrocie.

A tymczasem trzymajcuie sie cieplo i do nastepnego.
Seba i Kasia

MARO3997.jpg

PS Oto mapa podrozy. dosc niedokladna bo nie ma na niej wszystkich wiosek w ktorych bylismy...

Wysłane przez SebKa 04:37 Kategoria Maroko Tagged blog sebka maroko Komentarze (3)

Marrakesh

kolejny punkt programu

sunny 32 °C
Zobacz 2012 Maroko SebKa's na mapie.

Czolem

Zwiedzalismy larakesh 2 dni. Tutaj przede wszystkim mozna sie zgubic ;) medyna jest ogromna, oczywiscie nie podpisana i pelna malych uliczek rodem z Indiany Jonesa. Ale po kolei...

Musimy sie przyznac ze troche siee rozpieszczamy... planoowo mielismy spac na dachu - byle taniej ale... no coz byc moze to nasz ostatni wyjazd do Maroka wiec stargowalismy i zafundowalismy sobie noclegi w RIADZIE czyli tradycyjnym domo-hotelu. Jest piekny! Pokoj zachwyca i czujemy arabsko-berberski klimat. Pooszczedzamy pozniej ;)

Nasz Riad
MARO3254.jpg

Co do samego Marakeszu zachwyt jest nieco mniejszy...
Goraco goraco goraco i tloczno-turystycznie. Duzo osob nie calkie, bezintereosnie chce pomagac. Qle sa duze plusy jak m.in. swiezy zimny sok z pomaranczy... mniam...

Producent sokow z pomaranczy
MARO3350.jpg

Zwiedzanie poszlo nam srednio - zwiedzilismy jednego highlighta - reszta to drogo to w remoncie to daleko i nam sie nie chce... Za to schodzilismy niemal cale miasto!! Jutro lub pojutrze ruszamy w gory wiec mozemy nic nie pisac ;)

uliczka w medynie
MARO3367.jpg

Pozdrawiamy,
Seba i Kasia

MARO3353.jpg

Wysłane przez SebKa 10:59 Kategoria Maroko Tagged travel blog sebka podrozniczy maroko Komentarze (2)

(Wpisy 36 - 40 z 105) « Strona .. 3 4 5 6 7 [8] 9 10 11 12 13 .. »