Travellerspoint Blogi z podróży

Chill Out nad morzem i nad laguna Bacalar


Zobacz 2013 Meksyk / Gwatemala SebKa's na mapie.

Ostatnie dni spedzalismy odpoczywajac w Mahahual a teraz nad laguna Bacalar. W tej pierwszej miejscowosci mielismy okazje doswiadczyc silnych witarow nawiedzajacych ta okolice (jeszcze nie huragany - nie jest to sezon!). Przede wszystkim jednak odpoczywalismy, plazowalismy, czytalismy. A mielismy jak zwykle swoj kawalek plazy, ze swoim pomostem i swoimi lezakami! :) jak sie bawic to sie bawic!

MEX_1298.jpg

MEX_1296.jpg

Ostatnie kilka dni to juz pelne slonce. Mahahual wybralismy ze wzgledu na bliskosc rafy. Nawet w szkole nurkowej powiedzili nam ze jak sie dobrze plywa to da sie doplynac i pòdziwiac podwodny swiat. Tak tez zrobil Seba a Kasia wynajela kajak i cierpliwie plynela obok czasem zanurzajac sie (byle nie za dlugo ;) ) i ogladajac co bylo do obejrzenia. Generalnie przekroj widokow jak w ¨gdzie jest Nemo¨ (z zastrzezeniem ze jednak nie zobaczylismy rybki gatunku glownego bohatera i zadnych rekinow :( ). Za to pelne spektrum wraz z jednym szybkim zolwiem wodnym!

MEX_1253.jpg

I tak w cieniu palm, z pasta z fasoli i chilli oslaniajac sie: czasem od slonca, czasem od wiatru minal nam czas... Teraz jestesmy nad laguna Bacalar i jest tak leniwie ze nie chce nam sie robic zdjec... A jest czemu.. Zatem pozdrawiamy zdjeciem jeszcze z Mahahual i mamy nadzieje jutro (najdalej pojutrze) zrobic skok do Gwatemali!

Pozdrowienia,
Seba i Kasia

MEX_1184.jpg

Wysłane przez SebKa 07:24 Kategoria Meksyk Tagged blog seba sebka podrozniczy kasia meksyk meksyku Komentarze (2)

Duze miasta Jukatanu

czyli Merida i Campeche naszym okiem


Zobacz 2013 Meksyk / Gwatemala SebKa's na mapie.

Witajcie!

Dzis tak na szybko napiszemy o naszym pobycie w dwoch duzych miastach (stolice) wojewodztw jukatanskich...

Merida

Duzo sie spodziewalismy a wyszlo ok :) Starowka ladna duza tylko czemu jezdza tam caly czas samochody? My spalismy u naszego hosta z CS jakies 40 minut od centrum. Tak poznalismy przedmiescia. A potem to juz poznawalismy tez centrum, ktore stanowi placopark, katedra i okoliczne uliczki...

MEX_0978.jpg
Katedra w Meridzie

Cicho nie bylo :) Ale milo sie spacerowalo. Odwiedzilismy tez calkowice nowe (otwarte kilka miesiecy temu) muzeum Mundo Maya. Calkowicie interaktywe z kilkoma quizami i gebneralnei baaardzo nam sie podobalo. Wystawa czasowa dotyczyla wielkich katastrof spowodowanych zderzeniami z cialami niebieskimi a ekspozycja stala to juz hiostoria Majow troche odwrocona bo od czasow wspolczesnych (typowa rodzina, praca, tozsamosc itp...) przez okres kolonializmu po okres preklasyczny.

swietne tez byly zdjecia ukazujace niektore ruiny Majow z lat 30 XX wieku i te same po restauracji na poczatku XXI wieku. Uxmal to chyba zbudowali od nowa ;)

MEX_1063.jpg
Mundo Maya

Z innych polecanych muzeow to te z historia miasta i siedziba Montejo - ale o tym moze juz jak wrocimy zeby bylo co opowiedziec? Generalnie przepych.

Co nas zaskoczylo to jedzenie... Gdzie nie spojrzec tam... grande hotdog za 6,5 PEso (zjedlismy a jakze!) i hamburgery. Z bardziej tradycyjnych przekasek sprobowalismy duzej quesadilli. Pysznaaaaaa. Sami dobieralismy miks farszow..,.

MEX_1067.jpg
quesadilla

Campeche

Stolica stanu Campeche ;) Senne miaseczko. Tez niemal wszystkie uliczki starowki dostepne dla samochodow ale jakies bardziej spokojne i ciche.. Moze to przez bliskosc morza. Tradycyjnie Katedra, plac i uliczki. Jedzenia ulicznego mniej... Za to swietna wystawa rzezby wspolczesnej i muzea warte zobaczenia.

MEX_1159.jpg

Spacerujac uliczkami Campeche mozna znalezc tez prawdziwe perelki jak ten pomnik ku czci wyzwolenia a mi przypominal nasz pomnik w Gdansku (3 kotwice)

MEX_1161.jpg

Teraz

O teraz mam przykazane nie pisac. Dosc powiedziec ze wyladowalismy na spokojnej plazy, czytamy ksiazki, podziwiamy rafe i takie tam jak zwykle...

Zatem serdecznie pozdrawiamy!
Seba i Kasia

MEX_1256.jpg

Wysłane przez SebKa 14:50 Kategoria Meksyk Tagged blog sebka podrozniczy meksyk Komentarze (3)

Jukatan ciag dalszy

czyli urocze Valladolid, flamingowo i rownie urocze Rio Lagartos oraz Chichen Itza


Zobacz 2013 Meksyk / Gwatemala SebKa's na mapie.

Hej!

No i podrózy ciag dalszy... Sporo sie dzialo ale po kolei...
aaaa i ostatnio zapomnialem napisac, ze zapomnielismy czytnika kart pamieci i kabelka do aparatu zatem nie zawsze, niestety, umiescimy zdjecia. Zrobimy to tylko wtedy gdy w kafejce bedzie jakis czytnik... teraz akurat sie udalo ale nie zdziwcie sie gdyby cos szwankowalo...

a oto nasza, na arzie skromna, trasa

Valladolid

Jak zwykle probujemy znalezc jakies miasteczka 'typowe' takie ktore urzekaja nienachalnoscia i maja cos ponad to do zaoferowania. I takie jest Valladoilid. Spora miejscowosc (3 w stanie Juktan), troche leniwa za to bardzo sympatyczna. Znana jest ze starego kosciola oraz (teraz to juz ruin) zakonu... Zwiedzilismy i sprobowalismy ok 10 rodzajow czekolady od 100% po meksykansku z chilli. Atrakcji bylo troche wiecej ale ten wpis podsumowuje tak duzo ze sie streszczamy .)

MEX_0034.jpg
katedra w Valladolid

Do miasteczka wstapilismy raz jeszcze jadac z Rio Lagartos do Chichen Itzy... Spedzilismy tu upojne godziny w Cenocie. Cenota to po prostu dziura w ziemi ze slodka i zwykle baaaaaardzo czysta woda. Valladolid (ktore bylo wczesniej miastem Majow) zbudowano w poblizu kilku z nich.. Ta w ktorej odpoczywalismy byla niemal w historycznym centrum. Super nurkowanie i chlodek. O dziwo maaaalo turystow. Ale pierwsza cenota zobacziona a jak to mowil podluchany obok Anglik 'Ít's a once lifetime expirience'...

MEX_0888.jpg
Cenota

Rio Lagartos

Co tu duzo pisac. Rezerwat przyrody a przede wszystkim wszelakiego ptactwa. Sama miescina senna i wyluzowana. Udalo nam sie znalezc spokojne miejsce na namiotowy nocleg. I to calkiem calkiem z lazienka, wieza obserwacyjna oraz licznymi wiatami...

MEX_0424.jpg
wiaty w okolicy

Wspomnielismy o ptactwie, wsrod niego kroluje flaming. I na taka wycieczke na flamingi sie wybralismy z panem Santiago. I wielkie wow! Czytalismy ze do tych ptakow podplywa sie na ok 100m ... nam sie duawlao pewnie blizej niz 25m. Bomba! Do tego zobaczylismy kopalnie soli, krokodyle i mnostwo flory... Znow nie bedziemy przynudzac teraz tylko po powroci .)

MEX_0416.jpg
Flaming

Tizimin

Kolejne miasteczko przesiadkowe po ktorym postanwilismy sie rozejrzec... Zachwycilo nas glownie barem na przeciwko dworca. Kolejne odkrycia kulinarne! Ponizej jedno z nich i to to gorsze :)

MEX_0886.jpg

Piste i Cichen Itza

Dojechalismy do Piste. Wiedzielismy gdzie spac. Piramide Inn spory hotel ale z miejscami na namiot. I super pozytyw. Swietne lazienki, wiata z miescem na namiot i hamaki, wymiana ksiazek i Kuba (POZDROWIENIA!) mistrz rowerowej kierownicy ktory wsiakl tu na .... 4 miesiace ...

Samo Chichen Itza jest takie jak myslelismy... Po Angkor Wat i Licheniu nic nas juz nie zadziwi.. Wkurzaja ceny biletow nie wpsolmniernie drogie do tego co oferuje sam park archeologiczny. Szczegolnie ze od pol rokou nie dziala prezentacja swiatlodzwiek na ktora mielismy wielka chrapke (oczywiscie ceny biletow zostaja takie jakby dzialala) Jak zwykle przyszlismy na otwarcie i niemal sami zwiedzilismy caly kompleks. Glowna piramida jest ok wrazenie robi dopiero efekt akustyczny: my robimy "klaps"a slyszymy "wzzzzzziu" jak widac efekt nei do opisania :)

MEX_0848.jpg
glowna piramida w chichen Itza

Kulinaria

Co dzien jedlismy cos nowego i zaczela dzialac zasada dobre sniadanie to dobry dzien! Sprobowalismy wielu rzeczy ktorych nazw nie pamietamy a czesto nawet nie poznalismy. Gdzies pzrewinelo sie salbutas a z listy Rodriga na pewno sprobowalismy panuchos. Olsnily nas wspomniane panie z Tizimin swoimi przekaskami sniadaniowymi.. Furore zrobilo (uwaga opis) "cos jakby pierog z zoltym serem posypane cebulas kapusta polane smietana i posypane bialym (ale takim bardziej na slono) startym serem...

A z ciekawostek, czesto sprzedawane przez Panie Indianki pokrojone juz owoce przyprawiane sa chili i sola - jedliscie tak pomarancze? my ttak!

MEX_0018.jpg

My tez wsiaknelismy w sielski klimat chichen i naszego hostelu. Tak wiec dopiero jutro ruszamy Do Meridy!

Cieple i chilloutowe pozdrowienia,
Seba i Kasia

PS. nasz numer meksykanski byc moze wymaga prefiksu 00521 a nie tylko 0052 najbezpieczniej jest po prostu nam odpisac na SMS
PS2. Seba zaliczyl pierwsza noc w hamaku!
PS3. We wpisie oboks iebei zestawilem Angkor Wat i Lichen.. moze niepotrzebnie. oczywiscie porownanie dotyczy tylko skali rozmachu. Angkor jest przepiekne i cudne!

Wysłane przez SebKa 14:34 Kategoria Meksyk Tagged mexico valladolid rio cenote blog sebka podrozniczy meksyk lagartos cenota Komentarze (1)

Tulum

czyli nasza pierwsza "czarna dziura"


Zobacz 2013 Meksyk / Gwatemala SebKa's na mapie.

Hej,

Tulum wciagnelo nas na dluzej niz myslelismy... ale po kolei... tulum slynie z ruin polozonych nad brzegiem morza. I glownie dla nich przyjechalismy. Wstalismy wczesnie i jako jedni z pierwszych podziwialismy "niemal" wschod slonca (niemal bo wpuszczali dopiero od 8!). Ale bylo tak:

_MEX9768.jpg

i nawet sie cieszylismy ze tu dotarlismy o tak:

MEX_9770.jpg

Z kulinarnych atrakcji probowalismy poza wielkimi kanapkami meksykanskich przekasek w postaci "zawijasa z maki kukurydzianej nadziewanego serem lub kurczakiem grilowanego w lisciu kukurydzy" (nazwa Kasina - oryginalnej na razie nie znamy .)

MEX_9706.jpg

W ogole Tulum to nasze pierwsze doswiadczenia z couchsurfingiem i jak najbardziej pozytywne. Tim okazal sie swietna osoba. Pozyczyl nam rowery tak ze na plaze nie musielismy juz isc spacerem a smigac na dwukolkach. Aaaaaa no i Tulum slynie tez z plaz... i tu odpoczynek na maksa i pierwszego dnia przywital nas taki widok:

MEX_9838.jpg

Kolejny dzien czyli dzisiaj, niestety pokrzyzowal nam plany... Moze nie dzien a pogoda. Mielismy poplywac w cenotach (zwanymi dziurami w ziemi lub wannami bogow) i plazowac ale coz... zachmurzylo sie i pada wiec nici z nurkowan (duzo lepiej cenoty wygladaja w sloncu) a z plazowania zrezygnowalismy polowicznie... tzn plazowalismy w deszczu - glownie brodzac w morzu i chowajac sie pod palmami...

MEX_9881.jpg

NA koniec trzeba wspomniec ze Tim pokazal nam swietna knajpke z owocami morza... moze nie najtansza ale na pewno swietna! Kasia zjadla cos zwyczajnego - grillowana ryba z warzywami - bardzo dobra, a ja zamowilem osmiorniczki i to byl strzal w dziesiatke! Najlepsze owoce morza jakie jadlem! Pyyyysznosci! Podane oczywiscie z ostrym sosem i limonka :)

MEX_9840.jpg

Na koniec, jesli tego nie bylo widac, Kasia pragnie podkreslic ze: woda jest tu turkusowa, piasek bialy o konsystencji maki i ze te plaze naprawde TAK wygladaja!

Jutro ruszamy juz w strone rio lagartos (ponoc chowaja sie tam flamingi). Po drodze zatrzymamy sie pewnie w uroczym miasteczku Valladolid...

Do zobaczenia!
Seba i Kasia

PS. nasz jedyny nr na ktory mzona nas lapac jest meksykanski 0052 (chyba kierunkowy do meksyku) 998 1849 820

- Gosia&Szymon dzieki za zyczenia! :)
- Rodrigo - your country is awsome :)
- w ogole dzieki za dobre mysli trzymajcie kciuki to przywieziemy Wam cos - chocby po woreczku plazy z Tulum !

Wysłane przez SebKa 17:46 Kategoria Meksyk Tagged tulum sebastian blog z sebka kasia po podrozy meksyk podrozownie meksyku Komentarze (1)

Pierwsze wrazenia czyli Cancun

sunny 27 °C
Zobacz 2013 Meksyk / Gwatemala SebKa's na mapie.

hej!

Jak tam u Was w Polsce? My zaczilismy jak zwykel z przygodami. Lot opozniony ledwo zdarzylismy na transefer w PAryzu ,... nasz bagaz niestety nie... Zatem w Cancun czekalismy do 2 w nocy nastepnego dnia na bagaz... NAszczescie w hostelu...

A z hostelem tez ciekawa sparwa ' jak do niego doszlismy to czekalismy z 2 godziny na otwarcie ' nie wytrzymalismy poszlismy zadzwonic i juz wrocilismy do naszego miejsca... otwartego i czekajacego an gosci... wyspalismy sie baaaardzo na miekkim materacu...

MEX_9677.jpg

Potem to juz zwiedzanie tego miasta - kto nie wie to piszemy - bardzo turystycznego.. w sumei zaprojektowanego od ´zera´wlasnie dla turystow z USA glownie... ale sa tez miejsca normalne - a te zwykle zwiazane byly z jedzeniem. Zatem na pierwszy ogien poszly tanie i sycace Tacos... Dostaje sie przysmazone miesko na malym placku... czasem z kolendra i cebulka... reszte doprawiamy sobie do smaku paroma warzywami i sosami do wyopbru ostrym bardzo ostrym i diablenie ostrym - wszystko pyyyszne ja bym to mogl jesc co dzien KAsia chyba co drugi albo 3...

MEX_9678.jpg
nasze pierwsze Tacosy

MEX_9679.jpg
A to kilka mozliwosci dodatkow

Poszlimy te zwiedzac plaze... duzo hoteli, ogromna meksykanska flaga i bialy piasek ... fajnie - idac w pochmurny dzien opalamy sie jak lezac plackiem w Polsce... tak jakos jestemy juz w niektorych miejscach zaczerwienieni..

MEX_9680.jpg

Z ciekawostek udalo nam sie przy jednym z mol´zobaczyc na prawde stary, drewaniany kuter rybacki.. super obcykalem dookola a Kasia obeszla z jednej strony ;)

MEX_9683.jpg

Z ciekawostek nasze telfony nie dzialaja w MEksku. nasze sim karty tez nie... zatem korzystamy tylko z meksykanskiego na razie... numer nam sie zapodzial podamy anstepnym razem...

Teraz jestemy juz w Tulum.. Dojechalismy tu popludniu i zdarzylismy przejsc sie na plaze... kawalek drogi wiec jutro opewnie pojedzuiemy rowerami... Tulum slynie z niepowtarzalnych ruin nad morzem, parku narodowego i okolicznych jaskin do nurkowan. W przeciagu paru dni mamy nadzieje dotrzec wszedzie .)

na razie tyle!
3majcie sie cieplo! (jak my ;))
Seba i Kasia

Wysłane przez SebKa 17:49 Kategoria Meksyk Tagged cancun sebka meksyk wpis Komentarze (6)

(Wpisy 21 - 25 z 105) « Strona 1 2 3 4 [5] 6 7 8 9 10 .. »