Travellerspoint Blogi z podróży

Xela i kolejny wulkan


Zobacz 2013 Meksyk / Gwatemala SebKa's na mapie.

Witajcie!

Powoli minela nam polowa podrozy... :( a co u nas ostatnio? Dojechalismy do Xeli, ktora zwiedzalismy krotko... Miasto nie zrobilo na nas specjalnego wrazenia ... Spodziewalismy sie moze ciut wiekszego Zakopanego (jest to baza wielu trekkingow po okolicy) a jest... zwyczajnie wielkomiejsko... Budynki postkolonialne - ok! Pare smaczkow niemieckich (typowe kirche jak z Bawarii) tez ok... Co nas urzeklo to swietny, duzy, gwarny, pelen chaosu ¨dworzec¨busowy. Bajka! Obok tez swietny targ z duzymi i tanimi owocami!

_MEX3360.jpg

_MEX3357.jpg

Nie bylibysmy nami gdybysmy nie weszli na wulkan. Tym razem wyzszy Tajamulco okazal sie tak latwy ze z rozpedu (nie wierzac ze minelismy pierwszy krater) weszlismy na niego z calym ekwipunkiem :) Potem sie zreflektowalismy i obozowisko rozbilisy juz nizej. Nocleg na 4000 byl ok - lepszy niz na Acatenango - moze przez lepsze osloniecie od wiatru... Spodziewalismy sie, ze zmarzniemy ale bylo cieplo jak w hotelu :)

_MEX3492.jpg

Pogode pierwszego dnia mielismy wietrzna o pochmurna.
Po noclegu obok pierwszego krateru Seba poszedl cykac fotki jeszcze raz.. Bylo lepiej ale jednak z pogoda na poprzednim wulkanie mielismy szczescie!Oto widoki:

_MEX3493.jpg

_MEX3503.jpg

I tak teraz siedzimy w Xela: czysci i planujacy co dalej.. Na pewno odwiedzimy jezioro Atitlan. A moze jeszcze pochodzimy po okolicy? zobaczymy!
_MEX3495.jpg

Pozdrowienia,
Seba i Kasia

_MEX3507.jpg

Wysłane przez SebKa 14:01 Kategoria Gwatemala Komentarze (0)

2 stolice Gwatemali i 1 wulkan

- bardzo wysoki wulkan


Zobacz 2013 Meksyk / Gwatemala SebKa's na mapie.

Witamy!

Minelo tylko kilka dni ale baardzo intensywnych. Wyjechalismy z naszego kochanego Coban w nieznane... A zaczynamy od...

Guatemala City

Stolica. Miasto jedno z najniebezpieczniejszych na swiecie. Ponoc. Fakt, ze spalismy w zonie 11 a zwiedzalismy tylko zone 1 ale generalnie jest jak wielkie puzzle zlozone z wielu mniejszych miejscowosci. Zona 1 jest ta reprezentatywna z deptakiem, butikami ale i lokalnym targiem (ze swietnym jedzeniem) i wieloma zniszczonymi, starymi budynkami...

MEX_2767.jpg

Zona 1 oferuje tez kilka swietnych muzeow. Bylismy w paru... Najciekawsze to muzeum kolei (baaa! kiedys gwatemalska kolej to bylo cos!) z mnostwem starych parowozow i wagonow

MEX_2764.jpg

oraz prywatne muzeum pokazujace mieszczanska kamienice z przelomu XIX i XX w w Gutemala City

MEX_2765.jpg

Slynny jest tez stary budynek poczty. Obecnie znajduje sie w nim muzeum z jednym, polskim akcentem, ktory pokazemy po powrocie ;) Nigdy byscie nie zgadli!

MEX_2771.jpg

Na targu na obiad zamowilismy (oczywiscie metoda palca wskazujacego) po Chilli Ralleno. Dostalismy pyszny sok z czegos oraz ciekawie przyprawione kotlety mielone z ryzem, salatka ziemniaczana i mnostwem (sami sobie dobieralismy) kiszonej kapusty!! Nasz kolejny faworyt!

MEX_2778.jpg

Potem ruszylismy dalej do...

Atnigua

Antgua (czyli stara Gwatemala) to dawna stolica Gwatemali. Obecnie bardziej turystyczne niz gwatemalskie miasto. Na pierwszy rzut oka bardzo nam sie nie podobalo. Duzo turystow, sklepow z metkami i drozyzny... Za to ladnie odrestaurowane po trzesieniach ziemi. Z 38 kosciolow, ktore tam stoja tylko kilka jest czynnych. Reszta sie odbudowuje!

MEX_3172.jpg

MEX_2834.jpg

270_MEX_3224.jpg

W ogole Antigua najlepiej wyglada z gory

MEX_3216.jpg

Miasto ma jednak swoja zalete. Jak bylo widac wczesniej, jest polozone blisko wulkanow. I gdy juz postanowilismy jechac do Xela Seba mial przeczucie: jedzmy na wulkan jedzmy na wulkan bedzie fajnie; za to Kasia miala przeczucie: obrobia nas tam i bedzie zle..

Acatenango

Ale jakos tak autobusy tak podpasowaly, ze o 11 stalismy u podnoza Acatnenango - najwyzszego w okolicy wulkanu. Zakupiwszy slodyczy i czego-sie-dalo na 2 dni (a w wiejskim sklepie duzego wyboru nie bylo...) ruszylismy w gore.

Wspinaczka byla baaaaaaardzo ciezka. Kto nam dociazyl plecaki??? Wspinalismy sie przez wiekszosc czasu w pyle wulkanicznym po zuzlu i zwirze. I tak tez zaczynalismy

MEX_3222.jpg

Potem chwila w lesie (najlepsza czesc)

MEX_3221.jpg

a potem to juz przezedzony lasek i odkryty stozek wulkaniczny...

MEX_3193.jpg

I wyczerpani poszlimy spac. Po drodze zamiast opryszkow spotkalismy symaptyczna gwatemalska rodzine - mijalismy sie parokrotnie i na koniec postanowilismy spac obok siebie: bezpieczniej i razniej! Wieczorem my podzielilismy sie slodyczami a oni z nami ulepkami z kukurydzy z nadzieniem pomidorowo-kurczakowym :) na ponizszym zdjeciu Kasi nie ma, gdyz grzala sie w namiocie. Zaznaczyc trzeba ze bylo baaaaaardzo zimno.

_MEX3219.jpg

Bladym switem ruszylismy na szczyt. Pokonujac kolejny raz nasze ciala (tak tak tam mogl nas zaniesc tylko hart naszego ducha!) dotarlismy na szczyt. Widoki bajeczne. Dywan chmur, blizniaczy aktywny wulkan i gdzies w oddali miasta i miasteczka... Bajka aczkolwiek ciagle bylo przerazliwie zimno!

MEX_3190.jpg

widok ze szczytu

MEX_3180.jpg

my na szczycie

MEX_3207.jpg

nasze obozowisko

Potem mozolnie schodzilismy w dol i wrocilismy znow do Antigu´y...

Antigua cd...

W miescie poczulismy sie jak w domu. Ten sam darowy kamping u panow z policji turystycznej i w miasto! W kazda niedziele w Wielkim Poscie w Antigle organizowana jest procesja. Niby nic niezwyklego ale trwa ona od ok 10 do wieczora. Przechodzi przez cale miasto 2 razy... A zapomnialem o najwazniejszym - wyznaczeni ludzi na barkach niosa duze rzezby przedstawiajace Jezusa, Marie lub innych swietych z ewangelii. I, ku zdumieniu Kasi, nie ma tam ani jednego ksiedza!

MEX_3205.jpg

I to na tyle w tym przy dlugim wpisie. Postanowlismy zostac jeszcze w Antgle 1 dzien by po prostu odpoczac, poczytac i uzupelnic bloga :)
NAstepny przystanek Xela!

Do nastepnego!
Seba i Kasa

PS. w ogole to jestemy na FB muzeum kolei (nie wiem czy link dziala): To my!

PS2. a blizniaczy wulkan Fuego robi - PUFFF
MEX_3183.jpg

Wysłane przez SebKa 10:35 Kategoria Gwatemala Tagged antigua log seba podrozniczy kasia gwatemala sebka.pl Komentarze (0)

Coban i okolice

czyli kolejna czarna dziura na nszej drodze


Zobacz 2013 Meksyk / Gwatemala SebKa's na mapie.

Hej!

No i stalo sie! JEdna miejscowsc a znow spedzamy tu leniwe kilka dni. Coz Gwatemala wciaga coraz bardziej! Coban to miasto bedace centrum okolicznej wyzyny Verapaz. Dojechalismy do niego po wielogodzinnej i wieloprzesiadkowej podrozy i co zobaczylismy?? Deja vu - jak Brastagi z Sumatry! Pada i widac slynna "funkcjonalna brzydote miasta". Ehhh. Rusyzlismy w poscig za hostelem na noc i trafilismy po przejsciach do .. hotelu... I jak to bywa nie znajc jezyka stargowalismy cene o polowe :) Pani z hotelu chyba wziela nas na litosc :) ale coz wyladowalismy w pokoju 3-sobowym z HBO i lazienka (to juz traci slynna Kambodza) - tyle z wypadkow pierwszego dnia - teraz skrot z reszty....

MEX_2032.jpg

Coban noca

Pierwszy wlasciwy dzien w Coban porzywital nas deszczem. Postanowilismy zwiedzic pobliski park narodowy slynacy z prezentacji roslinnosci wyzynnej i gorskiej. I tak w deszczu przedzieralismy sie przez Wielka Zielonosc! Bylo fajnie - na pewno bedziemy juz rozponowac Kardamon (dwa dnie pozniej okazalo sie ze jednak nie :( )!

MEX_2050.jpg

Park Narodowy w Coban

Poszlismy do ciekawego Kosciola na wzgorzu... Stary i ciekawy ale interesujaca jest tu boczna kapliczka gdzie okoliczni Indianie do krzyza przyczepiaja ... ptasie piora!

Potem Pogoda sie poprawila i odwiedzilismy targ! Targ w Coban jest peleeeeen sympatycznych ludzi i swietnego jedzenia! Mnosto tu warzyw (z giga marchewka na czele) i kwiatow! Staralismy sie zaprzyjaznic ze wszystkimi a to trudne!

MEX_2412.jpg

giga marchewki

MEX_1988.jpg

przesympatyczna Pani z targu

Kolejny dzien to juz wycieczka pod Coban do Cooperativy Chipoj produkujacej kawe. Zobaczylismy pelen proces od zbioru do pierwszego parzenia! Znow w deszczu ale za to nie z tourem ale sami z Panem Francisco ktory pracuje tu przy sadzeniu kawy i zbieraniu jej owocow. Nie znajac hiszpanskiego dowiedzielismy sie niemal wszytkiego! Potem opowiemy!

MEX_2129.jpg

Gotowe do zbioru ziarna kawy

Oczywiscie czekajac na busa Sebastian nie zapomnial o integracji i pomogl anonimowemu Panu przy zbiorze kawy :)

MEX_2410.jpg

Niedziela to znow deszcz! Pojechalismy do Tactic gdzie miala dzialac inna Cooperativa tkaczek.. Niestety gdzies wsiakla a my tylko pospacerowalismy po okolicy, odwiedzilismy kolejny targ i stwierdzilismy ze w niedziele nie ma co sie bardziej ruszac.

Poniedzialek to wyczekiwana zmiana pogody. Pojechalimy do kolejnego producenta kawy - spadkobiercow rodziny Dieseldorffow. W ogole w tej czesci Gwatemali wielu Niemcow zakladalo swoje plantacje kawy czy kakao ale rzad gwatemalski pod naciskiem rzadu USA (uwazajacego ze wspieraja nazistow co czesto bylo zresta prawda), delikatnie mowiac, zmusil ich do powrotu do kraju. Zaznaczyc trzeba ze rodziny te czesto przybywaly na terenie Gwatemali od dziesicioleci. Tu dowiedzieleismy sie jeszcze wiecej o odmianach kawy. Teraz juz jestemy ekspertami :)

MEX_2209.jpg

Odwiedzilismy tez plantacje/ogrod orchidei! KAsia byla zadowolona choc wiele kwiatow bylo wielkosci milimetra! Zobaczlismy tez narodowy kwiat Belize i Gwatemali!

MEX_2337.jpg

narodowa orchidea Belize

Kolejny dzien to wyprawa do ponoc najladniejszego zaktaka Gwatemali - Semuc Champey - miejsca gdzie wylewajaca sie woda tworzy kilka duzych i kilkanasie malych naturalnych basenow wypelnionych krystalicznie czysta woda. Po tajskim Erewan niez robilo na nas to az tak duzego wrazenia (na pewno nie jako najladniejsze miejsce kraju) ale urzekl nas spokoj i chlod miejsca. Wiekszosc wody doprowadzanej do basenow przeplywa... pod nimi w wielkiej grocie skalnej!

MEX_2510.jpg

Semuc Champey

Zachwycaly nas tez widoki. Jako prawdziwi (i skapi) turysci postawoilismy 9km do basenow przejsc pieszo zamiast korzystac z pick-upa. Okolica byla przepiekna! Przypominala nasze Gorce tyle ze z czesto pojawiajacymi sie palmami i kawa czy kakao. Az chcialoby sie pochodzic po okolicy. Niestety nic nam nie wiadomo o szlakach w tej okolicy ba! wydaje nam sie ze nia ma (na okolicznych gorach) tez zbyt wielu sciezek.

MEX_2505.jpg
MEX_2590.jpg

Na nocleg udalo nam sie (ostatnim busem) wrocic do Caban. Niestety musielismy spac juz w innym miejscu, gdyz nasz hotelik byl juz caly zajety... Jak widac miasteczko Coban wciagnelo nas na dlugo i to nie tylko przez hotel ale swoj ukryty, cudowny urok i okoliczne atrakcje...

A przed nami stolica - Guatemala City!!!!!! do ktorej ruszamy juz za pare godzin!

Pozdrawiamy,
Sebastian i Kasia

PS. dla wszystkicj lakomczuchow spragnionych niusow kulnarnych. Co dzien probujemy czegos nowego i zaprzyjazaniamy sie z PAniami kucharkami. Ponizej jedna z naszych wieczornych przekasek

180_MEX_2136.jpg

Wysłane przez SebKa 05:42 Kategoria Gwatemala Tagged sebastian blog seba sebka podrozniczy porady rady gwatemala gwatemali kawa kawy Komentarze (2)

Pozegnanie z Federico

czyli ostatnie dni nad jeziorem Peten


Zobacz 2013 Meksyk / Gwatemala SebKa's na mapie.

Hej,

Po podrozy do Tikal zostalismy jeszcze kilka dni w domu-ogrodzie Federica. Pierwszego dnia postanowilismy pomoc mu w czyszczeniu drugiego pola. Plan na jego zagospodarowanie jest od dawna. Problemem byla jest woda i czescwiowo pieniadze... No ale praca wre a nasz gospodarz pokazywal gdzie co i jak... Tu 3 stawy na wegetarianskei rybki, a tu malo wymagajace chilli na swietny sos habanero (robiony obecnie w Belize) z nutka kakao. A propos - mamy przepis od Feerica mamy na autorski sos z papryczek tabasco ;) habanero jest bardziej skomplikowany i bazuje nie tylko na specjalnej papryczce ale i marchewce, odpowiednim vinegre itd...

Summa sumarum ja latalem po polu z salwadorska maczeta, oczyszczajac uz sciete wieksze drzewa i konary (pozniej beda wyorzystane do budowy wiat i konstrukcji pod papryczki) a Kasia zbierala galezie odpowiedniej dlugosci na kupe ;) Nie pracowalismy strasznie dlugo bo wszystkim nam slonce dopieklo!

MEX_1735.jpg

Kasia na nowym polu Federico

Nastepnego dnia niestety nie pracowalismy bo Federico musial jechac po nowe okulary (swoje zgubil podczas prac) i przy okazji dostal zlecenie na zakup ziaren kakaowca. My za to odpoczywialismy nad jeziorem a Kasia skonczyla swoja ksiazke!

MEX_1736.jpg

Peten Itza

MEX_1765.jpg

leniwe ujecia ogrodu Federico

Wieczorem zaczelismy robic czekolade! W sumie pierwszy etap tzn prazenie ziaren. Generalnie caly proces to sztuka! Tutaj pokazemy poczatek i efekt :)

MEX_1851.jpg

prazenie ziaren kakao

Nastepne etapy zostawilismy sobie na poranek, czyli luskanie (ale deliktane te ziarna!), mielenie, gotowanie i dodanie odrobiny baaaaardzo drobno startego w mozdziezu cukru. Potem to juz tylko efekt w postaci sniadania z pierwsza wlasnorecznie zrobiona czekolada!

MEX_1852.jpg

sniadanie

Po takiej wyzerce (dwie takie buleczki i czlowiek ma energie na caly dzien!) ruszylismy na poldunie i teraz jestemy juz w Coban. Ponad 1000m wyzej i znacznie chlodniej... Ale o tej czesci Gwatemali nastepnym razem!

Pozdrawiamy goraco,
Sebastian i Kasia (oraz obecny na zdjeciu Federico)

MEX_1853.jpg

Ps. Federico wspomnial ze nastepnego dnia bedziemy zalowac ze zostawilismy mu reszte czekolady, zalowalismy juz po paru godzinach drogi...

Wysłane przez SebKa 06:39 Kategoria Gwatemala Tagged blog seba sebka podrozniczy kasia gwatemala gwatemali kakao czekolada Komentarze (1)

Gwatemala pierwsze wrazenia

sunny 30 °C
Zobacz 2013 Meksyk / Gwatemala SebKa's na mapie.

I dojechalismy do Gwatemali. Nie bez przygod. Ledwo zdarzylismy na autobus! Przez Bezlize tylko przemknelismy malym busem. I tak po 10 godzinach podrozy znalezlismy sie W Gwatemali. Dojechalismy od razu z Flores do San Jose do ogrodu Federica.

MEX_1433.jpg
nasz busik

Federico to tak barwna postac ze o nim mozna by pisac calego bloga lub co najmniej wpis! Czlowiek probuje tworzyc samowystarczalny ogrod... Pelno w nim jadalnych roslin i nie tylko tak prozaicznych jak awokado, pomarncze czy tapioka! Ma swoje miejsce w swiecie! Wszystko stworzyl sam. Do tego jego filzofia, otwartosc i chec pomocy! I nasze dlugie rozmowy o wszystkim - nawet polskiej edukacji ;) ! Nawet nie wiem jak to opisac ale przebywanie z nim jest dosowiadczeniem mistycznym! Wiec postaramy sie o nim opowiedziec na miejscu! Dosc (Wazne zwlaszcza dla Kasi) ze u Frederico w ogrodzie mieszka parka kolibrow!

MEX_1435.jpg
Federico oprowadza i tlumaczy nam co to bananowa rodzina i czemu zawsze 3-osobowa

Jedzenie w Gwatemali tez jakies bardziej slow food (dlugie przygotowania) ale jest tansze i smaczniejsze! No i szejki! Czyli lodowe drinki z owocami i ewentualnie mlekiem - mniam! Na zdjecia poczekajcie :P

Tikal

Gdy sie mysli o Gwatemali Majow od razu pojawia sie Tikal. Jeden z wiekszych kompleksow riun w regionie. My postanowilismy dojechac tam skokowo. Dotarlismy tam w niedziele wieczorem. Rozbilismy namiot i ruszylismy na zachod slonca. Potem juz tylko kolacja warzywna i pobudka na wschod! Niestety wschod malo widokowy (wilgotny, pelen chmur i pary wodnej wszedzie) za to bardzo klimatyczny! Zwiedzalismy ruiny niemal sami (nie liczac tamtejszej flory i ,zwlaszcza, fauny)... Swietne wrazenia! Po paru godzinach slonce sie przebilo i mielismy gwatemalskie, niebieskie niebo no i zar sloneczny...

MEX_1537.jpg
swiete drzewo Majow

MEX_1695.jpg
jedna ze swiatyn Tikal

Przezylismy i baaaradzo nam sie podobalo. Teraz jedziemy znow do Federica a potem na poludnie!

Pozdrowienia,
Seba i Kasia

Wysłane przez SebKa 13:28 Kategoria Gwatemala Tagged sebastian blog seba sebka podrozniczy kasia gwatemala katarzyna Komentarze (1)

(Wpisy 16 - 20 z 105) « Strona 1 2 3 [4] 5 6 7 8 9 10 .. »